
środa, 23 października 2013
Belhaven Best

poniedziałek, 14 października 2013
Ognie Szczęścia i Koniec Świata
Takie właśnie nazwy noszą dwie propozycje browaru Pinta, których dane mi było ostatnio skosztować.
Zacząłem od Ogni Szczęścia - piwa w stylu Irish Red Ale. Po pierwsze - faktycznie jest czerwonawe, a po drugie nazwa okazuje się trafiona przy pierwszym łyku - faktycznie jakoś tak promiennie smakuje. Jest lekko podwędzano - przypalone, co bardzo mi odpowiada. Bogate w smaku, choć przy IBU 25 goryczki prawie niema - z pewnością zasmakuje tym, którzy nie uganiają się za zbytnią chmielowością. 11,5% ekstraktu, 4,2% alkoholu, a temperatura serwowania to 10-12 stopni, choć ja piłem je nieco bardziej schłodzone. Zdecydowanie do powtórki.
Druga pozycja to Koniec Świata - Fińskie Sahti. To moje pierwsze zetknięcie z tym tradycyjnym, skandynawskim gatunkiem piwa. Ciekawostką jest IBU bliskie zeru, co sprawia, że smak tego piwa mimo, że zdecydowany, jest jednocześnie delikatny. Drożdże piekarskie oraz niespotykana mieszanka słodów tworzą trunek o zawartości alkoholu 7,9% (!!!). Ekstrakt: 19,1%. To piwo także piłem schłodzone do temperatury niższej niż proponowana, która wynosi w tym przypadku 11-13%. Ciężko mi się do niego ustosunkować - z pewnością to lekko owocowe, słodkawe piwo nie jest czymś, co piłbym na co dzień, ale chętnie przedłużyłbym znajomość z nim do jeszcze kilku butelek.
piątek, 11 października 2013
KULT
Brzmi groźnie, ale takiego właśnie smacznego piwka pszenicznego dane mi było ostatnio spróbować. Bez bicia powiem, że dobre. Jest kwaskowe, ale mimo, ze zwykle przeszkadza mi ta nuta w piwach pszenicznych, tutaj sprawdza się doskonale, zbalansowana z goryczką. Do tego odpowiednia, gęsta konsystencja, sporo gazu i zimny napój, który doskonale gasi pragnienie. Za tą cenę zdecydowanie polecam.
czwartek, 10 października 2013
Podpiwek Warmiński
Jest to co prawda napój bezalkoholowy, ale warty wspomnienia. W smaku słodki, ale bez męczącego smaku fermentacji, dlatego świetnie orzeźwia i nie przytłacza. Gasi pragnienie i jest świetnym deserkiem, a także uzupełnieniem wartości odżywczych po wysiłku fizycznym. Połączeni słodów (pilzneńskiego, karmelowego i palonego) zapewnia mu niepowtarzalny smak. Ten napój udowadnia, że piwo to nie koniecznie alkoholowy trunek, ale przy odpowiednich staraniach przyjemność może stanowić także spożywanie wersji bezalkoholowej.
środa, 9 października 2013
Zlaty Bazant (Ciemne)
Pomimo, że to klasyk, nigdy nie przepadałem za smakiem jasnego Zlatego Bazanta. Nie wstydzę się tego przyznać - coś mi w nim nie pasowało. Na piwo na co dzień zbyt gorzkie (nie tą przyjemną goryczką, ale jakąś taką... niezidentyfikowaną), na picie większych ilości - nigdy mi dobrze nie wchodziło, a jako rarytas zbyt mało wyraziste (poza goryczą).
Postanowiłem jednak dać szansę odmianie ciemnej i jestem mile zaskoczony. Niby nic szczególnego, ale pije się je nad wyraz przyjemnie. Nie ma kwaśnego posmaku ani zbędnej słodyczy - jest to piwo ciemne, które można pić przez cały wieczór w pubie i to z przyjemnością, bez potrzeby zamawiania innych gatunków. Nie zachwyca może niczym szczególnym, ale zdecydowanie nie ma się do czego przyczepić, a wchodzi wybornie zarówno do posiłku jak i do deseru, a także samo.
Polecam na chillout!
wtorek, 1 października 2013
Paulaner Hefe-Weissbier Dunkel

Fakt jest jednak faktem - mimo wielkiej ochoty na Paulanera, mimo tego, ze jasny smakował mi zawsze wyśmienicie, Paulaner Hefe-Weissbier Dunkel nie zachwycił mnie wcale.
Subskrybuj:
Posty (Atom)