piątek, 3 marca 2017

Rybak - piwo naturalne

Rybak z browaru Gościszewo opisany jest jako piwo naturalne, leżakowane przez okres pięciu tygodniu i niefiltrowane ani niepasteryzowane. W składzie woda, słód jęczmienny, chmiel i drożdże, czyli absolutne minimum (także informacyjne - na stronie browaru nie ma nawet tego, co jest na etykiecie). 

Alkohol 5,7%, Ekstrakt 12,5%

Zapach w butelce to chmiel z delikatną nutą apteczną. W szklance także czuć chmiel, ale i obudzone drożdże. Niezbyt przekonujący zapaszek taniego piwa. Ze względu na zapach bym go nie kupił.

Kolor pomarańczowo - miodowy. Trunek mętny. Piana ładna, gęsta i co ważne nie opadająca do końca, pozostawiająca za sobą ładny lacing. Dość wysokie wysycenie CO2.

Smak, w przeciwieństwie do zapachu jest na wysokim poziomie. Fajny, przyjemny, z cytrusową goryczką (nawet jeśli niezbyt zrównoważoną, to można przymknąć oko, bo goryczka jest dobrej jakości). W ustach pełne wrażenie. Piwo bardzo pijalne i do posiłku i samopas.


poniedziałek, 20 lutego 2017

Krzepkie

"Krzepkie" od Kormorana to "mocny lager długo leżakowany".

Alkohol 7,4%, Ekstrakt 14,5%

Zapach w butelce jest słodowo-karmelowy, lekko trąci kawą. Po przelaniu do szklanki da się wyczuć nutkę jakby ziołową, jest ona jednak ulotna i ledwie uchwytna.

Pierwsze co rzuca się w oczy to obfita piana o ładnej budowie. Kolor trunku jest intensywnie miodowy. Wysycenie CO2 dość wysokie. Wcale przyzwoity lacing.

W smaku pojawia się fajna, czekoladowa goryczka. Generalnie smaku jest sporo i trudno tym piwem bezmyślnie popijać kęsy posiłku. Lepiej rozkoszować się nim saute. Wrażenie w ustach jest pełne, chociaż trunek jest gładki.

niedziela, 19 lutego 2017

Palma Louca

Mały, brazylijski lagerek, który nabyłem jakiś czas temu pod wpływem chwili (przy kasie). Spodobała mi się i butelka i etykietka.

Alkohol 4,7%, Ekstrakt 10,6%

Zapach, zarówno w butelce jak i w szklance jest drożdżowy. W zasadzie trudno wyczuć cokolwiek innego - nie przebija się.

Barwa jasna, przejrzysta. Sprawia wrażenie wodnistego, co spotęgowane jest poprzez dość duże wysycenie CO2. Piana średniopęcherzykowa szybko opada bez lacingu. Tworzy się on jednak na szkle podczas upijania trunku - z resztki piany.

Przyznaję, że smakiem jestem zaskoczony. Niby jest to zupełnie zwyczajne i dość wodniste, lekkie piwo, ale jednak brak mu nachalności, z którą kojarzy mi się zwykłe piwo koncernowe. Goryczka niewielka, ale przyjemnie zrównoważona i gaz, dodający orzeźwienia sprawia, że piwo to całkiem przyjemnie się pije. Może to autosugestia, ale mnie przypomniały się czasy leżenia na leżaczku w słoneczny, upalny dzień spędzany przy grillu. A skoro budzi przyjemne wspomnienia, to warto je wypić.

sobota, 18 lutego 2017

Wąsosz


Przyszedł czas na degustację piw z Browaru Wąsosz. Browar od wskrzeszenia w 2014 roku tworzy coraz lepsze trunki i podbija rynek. Z przyjemnością zakupiłem i skosztowałem tych piw.

Na początek Wąsosz z niebieską etykietą, czyli Piwo jasne lekkie niefiltrowane. Kiedyś recenzowałem to piwo pod inną (poprzednią) nazwą: "Polka Pils". Wtedy nie zachwyciło detalami, ale ciekaw jestem odnowionej edycji.

Alkohol 4,1%, Ekstrakt 9%

W składzie poza wodą, także słody (pilzeński i monachijski), chmiele (Marynka, Sybilla) i drożdże (Saflager W34/70).

Zapach w butelce jest ładny, piwny i orzeźwiający - zupełnie nie kojarzy się ze śmierdzącym, tanim piwem butelkowym (a jest tanie i sprzedawane w butelkach), które czasem można dostać w sklepie. W szklance zapach jest mniej intensywny, ale nie mniej przyjemny.

Barwa niemal słomkowa, choć po dodaniu osadu drożdżowego z dna butelki, robi się nieprzejrzysta, a przez to sprawia wrażenie o wiele ciemniejszej, niemal pomarańczowej. Wysycenie średnie. Piana ładna, chociaż nietrwała. Zróżnicowane pęcherzyki sprawiają, że nie jest mleczna i równa, ale z pewnością stałaby się ozdobą kufelka.

Zadziwiająco intensywna, cytrusowa goryczka, jak na piwo o ekstrakcie początkowym zaledwie 9-cio procentowym. Kupiłem je za 2,79 PLN, a za tę cenę jest to idealne piwo codzienne. Jeśli będziecie w sklepie stali przed wyborem piwa na imprezę, zwróćcie uwagę na Wąsosza!


Piwo z etykietą żółtą, czyli Piwo jasne pełne niefiltrowane piłem tuż po zakończeniu daty przydatności. Lojalnie uprzedzam, że mogło to mieć wpływ na moją opinię, choć chyba nie miało.

Alkohol 5,2%, Ekstrakt 12%

W składzie woda, słody - pilzeński i karmelowy, chmiel Marynka i drożdże Saflager W34/70.

Zapach w butelce jest piwny, ale nieco kwaśnawy. Wrażenie niknie w szklance - nie pachnie niczym (ale było dobrze schłodzone, więc może to wynikać z tego).

Barwa intensywna, ciemno-piwna. Płyn jest lekko mętny. Piana dość słaba, szybko opada i myślę, że to główny (obok niskiego wysycenia) efekt przeterminowania tego piwa.

W smaku bardzo przyjemne zaskoczenie (choć czemu powinienem być zaskoczony?) - piwo jest bardzo smaczne, choć bez efektów poszukiwanych przez koneserów. Smak jest prosty, ale z klasą - zrównoważony, nieśmierdzący, nie pozostawiający nieprzyjemnych nut chemicznych na podniebieniu. Goryczka jest obecna, ale nie przytłacza. To napój, który w pełnie zasługuje na nazwę "jasne pełne"! Bardzo pijalne i godne polecenia w tej kategorii cenowej.


Piwo malinowe (czerwona etykietka), to... cóż... nie moja bajka Ale nie przepadam za piwem z sokiem, więc postanowiłem się nie wypowiadać. Wypiłem, ale to wszystko co o nim napiszę.


sobota, 21 stycznia 2017

Piwa od Jana Olbrachta

Piwa z browaru rzemieślniczego Jan Olbracht kuszą już samymi tylko etykietami, zdobionymi poza merytoryczną treścią, także rysunkami Andrzeja Mleczki. Przyjemnie napić się czegoś, co wcześniej z taka dbałością zapakowano.


Degustowanie zacząłem od Córy Koryntu (ostatnia na zdjęciu), która okazała się być piwem z gatunku Weizenbock, czyli ciemne pszeniczne. Etykieta informuje nas, że jest to "ciemne piwo pszeniczne górnej fermentacji, w którym zapach opiekanych słodów doskonale komponuje się z aromatem goździków i bananów oraz ciemnych owoców (śliwek, rodzynek i winogron). Goryczka delikatna ustępuje zdecydowanemu słodowo - chlebowemu charakterowi i nucie pszenicy."

Alkohol 7%, Ekstrakt 16,5%, IBU 15

W składzie woda, słody jęczmienne: pilzneński, monachijski typ I, abbey, carahell, carafa typ III, słód pszeniczny, granulat chmielowy Hallertau tradition i drożdże piwowarskie WB-06.

Zapach w butelce jest silnie drożdżowy, natomiast po przelaniu do szklanki jest drożdżowo - słodowy. Aromatu goździkowego nie wyczułem.

Barwa w czasie nalewania pięknie złocista, okazuje się w szklance ciemna, z czerwonymi refleksami. Po zamieszaniu w butelce i dolaniu osadu drożdżowego, piwo robi się mętne. Piana gęsta, lekko żółtawa. Wysycenie CO2 drażni nozdrza, ale nie przeszkadza w piciu.

W ustach piwo jest niesamowicie treściwe, jeszcze trochę a można by je gryźć. Jest mocno pszeniczne, gdybym nie wiedział, pomyślałbym, że owsiane (posmak owsianki był wyczuwalny). Goryczka kwaśnawa, nieco owocowa. Po przełknięciu czuć posmak bananowo - chlebowy. Lekka śliwkowa nutka także się pojawia. Bardzo ciekawie zbudowany smak, nietypowy i niemal niepiwny. Polecam spróbować każdemu, kto lubi eksperymenty piwowarskie i szukanie nowych smaków.

------------

Na "drugi ogień" poszły Tajemnice Króla, czyli Stout (butelka trzecia od prawej a czwarta od lewej). Etykieta opisuje je tak: "ciemne piwo górnej fermentacji - styl wywodzący się z Wielkiej Brytanii. Ciemna barwa stouta oraz jego wyrazisty smak z nutą gorzkiej czekolady to zasługa słodów palonych oraz palonego ziarna jęczmienia, które znajdziemy w składzie piwa."

Alkohol 5,6%, Ekstrakt 12,5%, IBU 20

W składzie woda, słody jęczmienne: pilzneński, pale ale, monachijski, carared, brown, carafa typ III, roasted barley, granulaty chmielowe - Iunga, Admiral i drożdże piwowarskie S-04.

Zapach w butelce silnie karmelowy z odrobiną kwasowości. Wyraźnie czuć palony jęczmień. W szkle zapach jest słodowy, palony. Przywodzi na myśl watę cukrową.

Piwo jest ciemne, niemal czarne - takie jak być powinno. Piana gęsta, ale o dziwo pojawiają się i większe pęcherzyki. Sztywna i trwała.

W smaku wyraźna goryczka ciemnej czekolady - wspaniale wypracowana. Z jej powodu piwo jest bardzo godne polecenia. Wrażenie w ustach mogłoby być ciut pełniejsze.

------------

Trzecia pod otwieracz poszła Śmietanka, czyli Piwo Pszeniczne (na zdjęciu przedostatnia). Jak można wyczytać z etykiety: "jasne piwo pszeniczne o charakterystycznym aromacie bananów i goździków, naturalnie mętne, mocno wysycone dwutlenkiem węgla. Odpowiednio zaserwowane tworzy w szklance efektowną czapę piany - cieszącą oko i podniebienie każdego piwosza."

Alkohol 5,6%, Ekstrakt 12,5%, IBU 15

W składzie woda, słody jęczmienne: pilzneński, karmelowy jasny, słód pszeniczny, granulat chmielowy Hallertau tradition i drożdże piwowarskie WB-06.

Zapach w butelce jest typowy dla piwa pszenicznego, czyli bananowy, lekko perfumowany. W szklance wydaje się świeższy, żywszy.

Kolor brudnego złota, odpowiednio mętne po zamieszaniu końcówki w butelce. Wysycenie CO2 średnie. Piana ładna, mleczna, o drobnych pęcherzykach. Dość trwała.

"Śmietanka" to dobra, trafna nazwa - w ustach wrażenie gęstsze, właśnie śmietanowe. W smaku pszeniczność, złamana na finiszu nutą podwędzaną. Wyraźnie czuć skórkę od chleba. Bardzo dostojny smak jak na pszeniczniaka. Godne polecenia.

------------

Czas przyszedł i na Pomarańczarnię, czyli Witbier (piwo białe). Na zdjęciu trzecia od lewej. Etykieta głosi, że jest to "belgijskie piwo pszeniczne górnej fermentacji, naturalnie mętne, zwane również bier blanche (białe piwo). Charakterystyczną jego cechą jest wyraźny zbożowy smak z wyczuwalną kolendrą oraz cytrusowym aromatem pochodzącym od skórek pomarańczy i cytryny."

Alkohol 5,6%, Ekstrakt 12,5%, IBU 19

W składzie woda, słód jęczmienny pilzneński, słód pszeniczny, pszenica niesłodowana, skórka pomarańczy, skórka cytryny, granulaty chmielowe: Sybilla, Citra, kolendra i drożdże piwowarskie T-58.

Zapach w butelce to połączenie pomarańczy i drożdży z nutką ziołową, którą zawdzięczamy zapewne kolendrze. W szklance drożdże stają się mniej wyraźnie, a do pomarańczy dochodzi jeszcze lekka nuta dojrzałego banana.

Kolor słomkowy, po zamieszaniu w butelce osadu drożdżowego i wlaniu do szklanki następuje ładne, pożądane zmętnienie, a kolor zdaje się lekko ciemnieć przez brak przejrzystości. Piana gęsta, mleczna o drobnych pęcherzykach, bardzo przyjemna.

Smak zbalansowany, bardzo przyjemny. Dominuje zbożowość z nutami owocowymi - banan i pomarańcza. Wrażenie w ustach pełne. To bardzo smaczne piwo, z pewnością godne polecenia. Chętnie wychyliłbym jeszcze kilka szklaneczek.

------------

Przedostatnie piwo z tej transzy, to Piernikowy Foch, czyli piwo piernikowe (pierwszy na zdjęciu). Etykieta opisuje je jako: "ciemne piwo dolnej fermentacji, w którym słodycz miodu wielokwiatowego z polskich pasiek przełamują aromaty przypraw korzennych z nutą cunamonu, kolendry i goździków. Gęsta, jasnobrązowa piana harmonizuje z opalizującą, czekoladową barwą trunku."

Alkohol 5,6%, Ekstrakt 16,5%, IBU 15

W składzie woda, słody pilzneński, monachijski, caramunich typ III, carafa typ III, miód wielokwiatowy, chmiele: hallertau tradition, hersbrucher, cynamon, kolendra, goździki, ziele angielskie, gałka muszkatołowa i drożdże W34/70.

Zapach w butelce jest intensywnie piernikowy i nie chodzi tu o małe, twarde pierniczki, ale o ciasto piernik, takie jak piekła babcia. W szkle nie jest już tak dobrze wyczuwalne.

Trunek jest czarny, z brunatno - czerwonawymi przebłyskami. Piana lekko beżowa, gęsta, o drobnych pęcherzykach. Wysycenie średnie do wysokiego.

W smaku nieco miodowe, odrobinę kwaskowe, ale faktycznie smak piernikowy jest wyczuwalny. Zadziwiająco przyjemne w odbiorze piwo jak na tak nietypowy i niepiwny smak. Warto spróbować.

------------

Ostatnie piwo ze zdjęcia to Powrót Króla, czyli American Pale Ale (drugie na zdjęciu). Jest to jeden z moich ulubionych gatunków, dlatego też trafił na koniec zestawienia. Na etykiecie czytamy: "American Pale Ale to jasne, lekkie oraz orzeźwiające piwo. Styl, który charakteryzuje się wyraźnie podkreśloną, ale nienachalną goryczką. Cytrusowe nuty budujące aromat i smak tego piwa pochodzą od aromatycznych odmian amerykańskiego chmielu."

Alkohol 5,6%, Ekstrakt 12,5%, IBU 35

Skład to: woda, słody jęczmienne - pale ale, pilzeński, carahell, chateau, biscuit, granulaty chmielowe - iunga, chinook, citra, simcoe, centennial, cascade, zeus, drożdże piwowarskie US-05.

Zapach w butelce jest intensywnie cytrusowy, co zapewne jest zasługą chmielu citra. Gorzkie pomarańcze, skórka cytrynowa i pomarańczowa, to główne aromaty. Wyczuwalna jest także pewna słodycz, która ustępuje po przelaniu do szklanki, kiedy to w zapachu wychodzi jeszcze więcej świeżości i orzeźwienia. W szklance piwo ma dokładnie taki zapach, jaki powinien mieć trunek tego konkretnego gatunku.

Kolor miodowo - bursztynowy ciemnieje po dodaniu odrobiny osadu z dna butelki i staje się przyjemnie brązowawy, jednak z wyraźnymi, pomarańczowymi refleksami. Wysycenie bardzo niskie (ale piwo jest lekko przetrzymane). Piana o zróżnicowanych pęcherzykach, brudnobiała, wcale obfita. Dość szybko opada, ale zostawia nie najgorszy lacing na ściankach naczynia.

Smak spodziewany, goryczkowy. Mógłby być odrobinę lepiej zbilansowany. Nie czuć chemiczności, która wychodzi czasem w tym gatunku, a mnie osobiście przeszkadza. Smak jest więc czysty i orzeźwiający. Goryczka wyraźnie chmielowa, wyczuwalna z tyłu języka i w gardle. Przez nieco zbyt niskie wysycenie pogorszyło się wrażenie w ustach, ale jestem pewien, że gdybym kosztował tego piwa zaraz po zakupie, to byłoby doskonałe pod tym względem.

------------

Piwa z tego browaru wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie. Z pewnością nie raz będę do nich wracał i próbował innych gatunków, co także i Wam radzę. Smacznego.

środa, 21 września 2016

Old Pulteney 12 YO

Szkocka Whisky z północy o pięknym, złotym kolorze i bardzo zachęcającym opakowaniu. 

Zapach nie zachwyca, jest słodowy, ale nie bardzo wyrazisty. Nie "zatyka" jak to mówią ci, którzy za whisky nie przepadają.
W smaku jest słodka i choć przyjemnie rozlewa się po języku, to brak jej jakiegoś dodatku, co sprawia, że może wydawać się nudna. Siłę ujawnia na finiszu, kiedy na moment uderza kilka wrażeń na raz. Niestety w związku z tym mam duże problemy z identyfikacją. Przysiągłbym, że pojawia się nuta wędzona, odrobinę rodzynkowa i jakby lekko drzewna, delikatnie żywiczna.

Spróbować warto, choć to trunek nie tani. Osobiście wybrałbym chyba coś bardziej złożonego, ostrzejszego.

poniedziałek, 5 września 2016

Apa (Jabłonowo)

Apa z Manufaktury Piwnej Browaru Jabłonowo, zakupiona w przydomowym sklepiku i spożyta na balkonie wśród owocujących pomidorków. 

Alkohol 6%, Ekstrakt 13,6%

Na butelce zaznaczono, że do produkcji tego piwa użyto chmieli Cascade, Chinook i Equinox.

Butelka robi dobre wrażenie, jest kolorowa, z przewagą zieleni, co dobrze wróży i robi ciekawe, apetyczne wrażenie.

Zapach w butelce jest mocno słodowy, momentami przypomina miód. Nie podoba mi się. W szklance przez słód przebija się w tle odrobina chmielu, ale nieprzekonywająco, nieśmiało. Mało zachęcająco.

Kolor jest bursztynowy, aż za ciemny, wpada w czerwonawy brąz. Piana za to mleczna (nie chodzi o kolor a o konsystencję), drobnopęcherzykowa. Na wierzchu pęcherzyki są nieco większe. Piana sztywna o nie najgorszym lacingu.

W smaku czuć chmiele, ale bardzo stłumione innymi smakami, co przeszkadza w delektowaniu się. Przebija smak i aromat sztucznego miodu. Goryczkowy aftertaste nie jest zły, ale w gardle buduje się chemiczny posmak, który całkowicie psuje wrażenie. To piwo nie przypadło mi do gustu.