czwartek, 6 lutego 2014

Walentynki

Chociaż zawsze uważałem Walentynki za czysto komercyjne święto, to weszło tak daleko w świadomość naszych ukochanych, że ciężko z tym walczyć, nie narażając się na złośliwe komentarze z ich strony. Jednocześnie, dla osób nieśmiałych może stanowić doskonałą okazję, by dać znać swojej wybrance o kiełkującym uczuciu, czyli zwyczajnie podarować upatrzonej nieznajomej (albo znajomej) walentynkę. Najpopularniejszą formą jest papierowa kartka w kształcie serca. Jeśli jednak chcemy zrobić na wybrance większe wrażenie, proponowałbym raczej trójwymiarowe serduszko. Słów nie potrzeba - w dzień Świętego Walentego samo wręczenie takiego podarku zostanie właściwie zrozumiane.

Będąc w związku nie możemy już się łudzić, że karteczka w kształcie serca wystarczy, a jednak papierowe serduszko, będące małym, ręcznie wykonanym dziełem sztuki powinno zrobić na partnerce wrażenie. Jeśli spodziewamy się, że uzna ona, że to za mało, możemy je dołączyć do butelki dobrego, czerwonego wina - elegancko i z klasą, a jednocześnie w klimacie walentynkowym.

Tu dochodzimy do sedna sprawy - jaki alkohol podarować na walentynki? 

Jako, że tradycyjnie w święto zakochanych to Panowie obdarowują Panie, proponowałbym wspomniane wcześniej, dobre, czerwone wino. Z takiej okazji - słodkie, deserowe. jeśli partnerka nie przepada za bardzo słodkimi winami, może być półsłodkie lub nawet półwytrawne. Wytrawnego nie polecam - tradycyjna słodycz tego święta może sprawić, że w zestawieniu wytrawne wino smakować będzie cierpko.
Jeśli nie wino, to likiery, szczególnie czekoladowe, mogą stać się idealnym prezentem, zastępującym pudełko czekoladek. Pamiętajmy jednak o odpowiedniej oprawie - ozdóbmy butelkę walentynkowym akcentem.
Jeśli Pani chciałaby czternastego lutego obdarować jakimś trunkiem swojego wybranka, musi postarać się o to, by ten poczuł się męski. W tym celu najlepsza będzie dobra whisky - najlepiej nie ta, którą zwykle widzimy na supermarketowych półkach (chyba, że taką sobie zażyczy). Alternatywą jest dobrej jakości czysta wódka, jeśli wybranek pija "Tylko To Co Polskie", niczym bohater Polskiego Filmu.

środa, 5 lutego 2014

URSA Śnieg na Beniowej

Spróbowałem American Golden Ale z browaru Ursa maior i zakochałem się! Piwo jest pyszne, o barwie starego złota i owocowym, jakby pomarańczowym smaku. Dawno żaden trunek nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Słodycz zawarta w tym piwie świetnie sprawdza się do wszelkiego rodzaju słodyczy, chociaż nie wiem jak współgrałaby z czekoladą (ja piłem do kruchych ciasteczek). 12% Ekstraktu i 4,2% alkoholu na pozór nie robi wrażenia, ale kubki smakowe są usatysfakcjonowane. Od takiego piwa można się uzależnić. I nawet ma się ochotę. Polecam pić w podawanej przez producenta temperaturze 7-8 stopni.

wtorek, 4 lutego 2014

Piwonia - dzisiaj darmowa dostawa od 50 PLN

Sklep Piwonia piwa z duszą ogłosił dzień dzisiejszy dniem darmowej dostawy dla zamówień od 50 PLN. Przyjemna inicjatywa, gdy na dworze ziąb i wychodzić się nie chce. Zachęcam szczególnie, że sam często zaopatruję się w stacjonarnym sklepie Piwonii i spora część opisywanych na tym blogu piw pochodzi właśnie stamtąd.

piątek, 24 stycznia 2014

Koźlak z browaru Amber

Amber
Koźlaka próbowałem już kiedyś i, szczerze mówiąc, nie bardzo mi wtedy smakował. Wydawał mi się za słodki i jakiś niezrównoważony. Wczoraj dałem mu drugą szansę i pozytywnie mnie zaskoczył. Był co prawda dość słodki, ale za to słodycz ta współgrała z innymi parametrami. Nie był przesadnie przesycony dwutlenkiem węgla, miał przyjemny, piwny zapach. W eleganckiej, tłoczonej butelce z malowaną etykietą kryje się ciemne piwo, którego warto skosztować. Ekstrakt 15,1%, Alkohol 6,5%.

czwartek, 23 stycznia 2014

Grant's Whisky

Nigdy się nie uważałem za smakosza whisky, chociaż potwierdzam, że do cygara lepiej pasuje ona od brandy. Bardziej zrównoważony smak nie kłóci się z aromatem tytoniu, a zatem popijając tym trunkiem wzbogacamy cygaro, zamiast zupełnie redefiniować jego smak. Przyznaję także, że do whisky trzeba dorosnąć - im więcej się jej próbuje, tym lepiej docenia się jej walory. A im lepiej docenia się walory, tym większą ma się ochotę, by próbować nowych smaków.

Od początku mojej znajomości z tym trunkiem, to właśnie marka Grant's najbardziej przypadła mi do gustu. Przez niektórych ganiona za zbytnią słodycz, przeze mnie doceniana jest właśnie z uwagi na przyjemny, gładki, łagodny smak. Idealny dla początkującego.

Grant's Family Reserve, czyli podstawowa whisky tej destylarni, o charakterystycznej bordowej etykiecie, to właśnie whisky od której warto zacząć. Ta mieszanka około 25-ciu Single Maltów i Grain Whisky jest lżejsza i delikatniejsza od większości whisky na rynku. Dojrzewanie w dębowej beczce nadaje jej słodkawy, owocowy posmak i głębszy aromat. Pozycję tego trunku potwierdza szereg nagród na międzynarodowych konkursach. Doskonała do picia z wodą, z lodem, ale przede wszystkim czystą. 

Grant's Cask Edition - Ale Cask Finish, jest to specjalna edycja whisky Grant's, która ostatnie chwile leżakowania spędza w beczkach po Ale. Jest to jedyna szkocka whisky o takim sposobie wykończenia. Ja odbieram ten smak jako ostrzejszy, przypalony i bardziej szorstki. Z przyjemnością raczę się nią pod koniec mocnego cygara, gdy nikotyna zaczyna buzować lub po kilku innych whisky, jako zamknięcie wieczoru. Tak jak i Family Reserve można ją podawać z lodem, z odrobiną wody lub czystą.

Grant's Cask Edition - Sherry Cask Finish, to kolejna specjalna edycja. Tym razem beczki, w których kończy leżakowanie trunek, wcześniej wypełnione były sherry Spanish Oloroso. To wykończenie wzmacnia nuty owocowe w whisky i sprawia, że smak jest jeszcze głębszy i bogatszy, a słodycz bardziej miodowa i wyrazista. Do picia tak jak dwie poprzednie - z lodem, z wodą lub czysta (polecam czystą). 

Grant's 12 Years Old, to najszlachetniejsza odmiana Whisky Grant's do codziennego picia (18-to i 25-cio letniej nie próbowałem). Każdy destylat użyty do jej produkcji leżakował przez minimum 12 lat, co sprawiło, że smak zdążył się wygładzić a poszczególne aromaty zgrać ze sobą, tworząc bardzo spójną kompozycję. Trunek jest bardzo złożony, z wyraźnie wyczuwalnymi aromatami korzennych przypraw. Już sam zapach unoszący się nad kieliszkiem tej whisky upaja. Polecam pić czystą, tak jak ją stworzył Mistrz Destylarni Grant's. Przy okazji, jest to jedna z tańszych whisky 12 YO, zatem warto jej posmakować.

Jeśli nie jesteś pasjonatem whisky i nie wyczuwasz niuansów smaku, nadal możesz raczyć się tym złocistym trunkiem. Odpręż się, nalej sobie szklaneczkę, przymknij oczy i delektuj się smakiem oraz przywoływanymi skojarzeniami. Nie każdy musi w tym trunku odnajdywać to samo, ważne jednak, by nie skreślać go po pierwszej próbie, gdyż w dobrej whisky można się zakochać, a nie tylko mieszać z Colą na imprezie.


wtorek, 21 stycznia 2014

Bombina Blues

Skusiłem się dzisiaj na Bombina Blues - Robust Porter od Ursy. Pierwsze wrażenie, to waniliowe lody na patyku w mocno czekoladowej polewie. Nieco zbyt słodkie. Piłem powoli, piwo ocieplało się i gdy dotarło mniej więcej do temperatury zalecanej (10-12 stopni) wrażenie przesłodzenia zniknęło. Piwo zmieniło się w smaczny, sycący i mocno czekoladowy napój. Nie jest to piwo w moim ulubionym stylu, ale muszę przyznać, że potrafi zaskoczyć. Polecam zatem zastosować się do wskazań producenta, by wyciągnąć z niego maksimum przyjemności. Dla porządku podaję dane statystyczne - Ekstrakt 15%, alkohol 6%.

niedziela, 19 stycznia 2014

Wesołych Świąt

Nie - nie odbiło mi z tymi życzeniami. "Wesołych Świąt" to nazwa Świątecznego Ale od Browaru Gościszewo. Ciemne piwo o tej nazwie zawiera przyprawy, które mają przywoływać na myśl Święta Bożego Narodzenia - cynamon, wanilię i gałkę muszkatołową. Jest smaczne, gładkie i dość nieskomplikowane, ale czy tego oczekiwałbym od świątecznego piwa? Z pewnością nie zaskakuje i nie urzeka. To po prostu solidne piwo, w smaku podpadające pod bardzo delikatnego Portera. Nawet procentowa zawartość ekstraktu (16) i alkoholu (6,5) przypomina Porter. 
Okazuje się jednak, że jest to piwo bardzo kobiece (Mojej Kobietce bardzo smakowało) i w tej roli spełnia się doskonale. A że był to Jej wybór - tak miało być i narzekać nie sposób. Do tego na etykiecie narysowany jest uroczy zdziwiony Mikołaj, co oboje nas urzekło.