środa, 5 lutego 2014

URSA Śnieg na Beniowej

Spróbowałem American Golden Ale z browaru Ursa maior i zakochałem się! Piwo jest pyszne, o barwie starego złota i owocowym, jakby pomarańczowym smaku. Dawno żaden trunek nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Słodycz zawarta w tym piwie świetnie sprawdza się do wszelkiego rodzaju słodyczy, chociaż nie wiem jak współgrałaby z czekoladą (ja piłem do kruchych ciasteczek). 12% Ekstraktu i 4,2% alkoholu na pozór nie robi wrażenia, ale kubki smakowe są usatysfakcjonowane. Od takiego piwa można się uzależnić. I nawet ma się ochotę. Polecam pić w podawanej przez producenta temperaturze 7-8 stopni.

wtorek, 4 lutego 2014

Piwonia - dzisiaj darmowa dostawa od 50 PLN

Sklep Piwonia piwa z duszą ogłosił dzień dzisiejszy dniem darmowej dostawy dla zamówień od 50 PLN. Przyjemna inicjatywa, gdy na dworze ziąb i wychodzić się nie chce. Zachęcam szczególnie, że sam często zaopatruję się w stacjonarnym sklepie Piwonii i spora część opisywanych na tym blogu piw pochodzi właśnie stamtąd.

piątek, 24 stycznia 2014

Koźlak z browaru Amber

Amber
Koźlaka próbowałem już kiedyś i, szczerze mówiąc, nie bardzo mi wtedy smakował. Wydawał mi się za słodki i jakiś niezrównoważony. Wczoraj dałem mu drugą szansę i pozytywnie mnie zaskoczył. Był co prawda dość słodki, ale za to słodycz ta współgrała z innymi parametrami. Nie był przesadnie przesycony dwutlenkiem węgla, miał przyjemny, piwny zapach. W eleganckiej, tłoczonej butelce z malowaną etykietą kryje się ciemne piwo, którego warto skosztować. Ekstrakt 15,1%, Alkohol 6,5%.

czwartek, 23 stycznia 2014

Grant's Whisky

Nigdy się nie uważałem za smakosza whisky, chociaż potwierdzam, że do cygara lepiej pasuje ona od brandy. Bardziej zrównoważony smak nie kłóci się z aromatem tytoniu, a zatem popijając tym trunkiem wzbogacamy cygaro, zamiast zupełnie redefiniować jego smak. Przyznaję także, że do whisky trzeba dorosnąć - im więcej się jej próbuje, tym lepiej docenia się jej walory. A im lepiej docenia się walory, tym większą ma się ochotę, by próbować nowych smaków.

Od początku mojej znajomości z tym trunkiem, to właśnie marka Grant's najbardziej przypadła mi do gustu. Przez niektórych ganiona za zbytnią słodycz, przeze mnie doceniana jest właśnie z uwagi na przyjemny, gładki, łagodny smak. Idealny dla początkującego.

Grant's Family Reserve, czyli podstawowa whisky tej destylarni, o charakterystycznej bordowej etykiecie, to właśnie whisky od której warto zacząć. Ta mieszanka około 25-ciu Single Maltów i Grain Whisky jest lżejsza i delikatniejsza od większości whisky na rynku. Dojrzewanie w dębowej beczce nadaje jej słodkawy, owocowy posmak i głębszy aromat. Pozycję tego trunku potwierdza szereg nagród na międzynarodowych konkursach. Doskonała do picia z wodą, z lodem, ale przede wszystkim czystą. 

Grant's Cask Edition - Ale Cask Finish, jest to specjalna edycja whisky Grant's, która ostatnie chwile leżakowania spędza w beczkach po Ale. Jest to jedyna szkocka whisky o takim sposobie wykończenia. Ja odbieram ten smak jako ostrzejszy, przypalony i bardziej szorstki. Z przyjemnością raczę się nią pod koniec mocnego cygara, gdy nikotyna zaczyna buzować lub po kilku innych whisky, jako zamknięcie wieczoru. Tak jak i Family Reserve można ją podawać z lodem, z odrobiną wody lub czystą.

Grant's Cask Edition - Sherry Cask Finish, to kolejna specjalna edycja. Tym razem beczki, w których kończy leżakowanie trunek, wcześniej wypełnione były sherry Spanish Oloroso. To wykończenie wzmacnia nuty owocowe w whisky i sprawia, że smak jest jeszcze głębszy i bogatszy, a słodycz bardziej miodowa i wyrazista. Do picia tak jak dwie poprzednie - z lodem, z wodą lub czysta (polecam czystą). 

Grant's 12 Years Old, to najszlachetniejsza odmiana Whisky Grant's do codziennego picia (18-to i 25-cio letniej nie próbowałem). Każdy destylat użyty do jej produkcji leżakował przez minimum 12 lat, co sprawiło, że smak zdążył się wygładzić a poszczególne aromaty zgrać ze sobą, tworząc bardzo spójną kompozycję. Trunek jest bardzo złożony, z wyraźnie wyczuwalnymi aromatami korzennych przypraw. Już sam zapach unoszący się nad kieliszkiem tej whisky upaja. Polecam pić czystą, tak jak ją stworzył Mistrz Destylarni Grant's. Przy okazji, jest to jedna z tańszych whisky 12 YO, zatem warto jej posmakować.

Jeśli nie jesteś pasjonatem whisky i nie wyczuwasz niuansów smaku, nadal możesz raczyć się tym złocistym trunkiem. Odpręż się, nalej sobie szklaneczkę, przymknij oczy i delektuj się smakiem oraz przywoływanymi skojarzeniami. Nie każdy musi w tym trunku odnajdywać to samo, ważne jednak, by nie skreślać go po pierwszej próbie, gdyż w dobrej whisky można się zakochać, a nie tylko mieszać z Colą na imprezie.


wtorek, 21 stycznia 2014

Bombina Blues

Skusiłem się dzisiaj na Bombina Blues - Robust Porter od Ursy. Pierwsze wrażenie, to waniliowe lody na patyku w mocno czekoladowej polewie. Nieco zbyt słodkie. Piłem powoli, piwo ocieplało się i gdy dotarło mniej więcej do temperatury zalecanej (10-12 stopni) wrażenie przesłodzenia zniknęło. Piwo zmieniło się w smaczny, sycący i mocno czekoladowy napój. Nie jest to piwo w moim ulubionym stylu, ale muszę przyznać, że potrafi zaskoczyć. Polecam zatem zastosować się do wskazań producenta, by wyciągnąć z niego maksimum przyjemności. Dla porządku podaję dane statystyczne - Ekstrakt 15%, alkohol 6%.

niedziela, 19 stycznia 2014

Wesołych Świąt

Nie - nie odbiło mi z tymi życzeniami. "Wesołych Świąt" to nazwa Świątecznego Ale od Browaru Gościszewo. Ciemne piwo o tej nazwie zawiera przyprawy, które mają przywoływać na myśl Święta Bożego Narodzenia - cynamon, wanilię i gałkę muszkatołową. Jest smaczne, gładkie i dość nieskomplikowane, ale czy tego oczekiwałbym od świątecznego piwa? Z pewnością nie zaskakuje i nie urzeka. To po prostu solidne piwo, w smaku podpadające pod bardzo delikatnego Portera. Nawet procentowa zawartość ekstraktu (16) i alkoholu (6,5) przypomina Porter. 
Okazuje się jednak, że jest to piwo bardzo kobiece (Mojej Kobietce bardzo smakowało) i w tej roli spełnia się doskonale. A że był to Jej wybór - tak miało być i narzekać nie sposób. Do tego na etykiecie narysowany jest uroczy zdziwiony Mikołaj, co oboje nas urzekło. 

niedziela, 12 stycznia 2014

Piątkowe winne spotkanie

W piątek odbyło się rodzinne spotkanie na wino i sery. Posiedzieliśmy, nie powiem, 8 godzin, w czasie których wypiliśmy 4 butelki wina. Wszystkie godne polecenia, co zgodnie z sumieniem niniejszym czynię.

Na pierwszy ogień popłynęło Teja Roja - smaczne, idealne na początek wieczoru, gdyż wydało mi się najłagodniejsze. Z serem komponowało się dobrze - podkreślało smak łagodniejszych, kremowych gatunków oraz skutecznie przepłukiwało usta po ostrzejszych.

Następnie Rioja Baron de Barbon oraz Vina Labarta. Obie zbliżone (nie jestem znawcą win, ale i blog jest dla zwykłego człowieka), obie smaczne o wyrazistym smaku. Te już komponowały się doskonale także z ostrzejszymi gatunkami, choć łagodnych serów lepiej nimi nie popijać, jeśli chcemy poczuć smak sera.

Ostatnią pozycją winną tego wieczora była Rioja Monte Rojo. Cierpki smak, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Bardzo zdecydowane, mocno owocowe, aromatyczne.Wręcz wyborne zakończenie winnej części wieczoru.

Kaca tradycyjnie brak... w przypadku większej części uczestników spotkania.